Pierwszy
zapis w testamencie Karola Wojtyły pochodzi z 6 marca 1979 roku.
Testament rozpoczyna się cytatem
z
Ewangelii wg św. Mateusza "Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz
przybędzie". Na dyspozytora ostatniej swojej woli papież wyznaczył
osobistego sekretarza arcybiskupa Stanisława Dziwisza. Co do miejsca
pochówku
napisał "O miejscu niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy".
Ciągle trudno nam otrząsnąć się po śmierci Jana Pawła II. Codziennie
mijamy
jeszcze udekorowane okna, plakaty z wezwaniem do modlitwy i wracamy do
źródeł
aby podsumować te 26 lat i 5 miesiący wielkiego pontyfikatu. Pełny
tekst
testamentu prezentujemy obok ***
| |
|
***
"Tryptyk Rzymski - Posłowie"
I
tu właśnie u stóp tej przedziwnej sykstyńskiej polichromii zbierają
się kardynałowie - wspólnota odpowiedzialna za
dziedzictwo kluczy Królestwa. Przychodzi właśnie tu. I
Michał Anioł znów ogarnia ich widzeniem. «W
Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy»...
***
Kim
jest On? Oto dłoń stwarzająca Wszechmogącego Starca skierowana
w stronę Adama... Na początku Bóg stworzył... On
wszystko widzący...
***
Sykstyńska
polichromia
przemówi wówczas Słowem Pana: Tu es
Petrus - usłyszał Szymon syn Jony. «Tobie dam klucze
Królestwa». Ludzie, którym
troskę o dziedzictwo kluczy powierzono, zbierają się tutaj,
pozwalają się ogarnąć sykstyńskiej polichromii, wizji,
którą Michał Anioł pozostawił Tak było w sierpniu,
a potem w październiku pamiętnego roku
dwóch konklawe, i tak będzie znów, gdy
zajdzie potrzeba, po mojej śmierci. (...)
"Pieśń o matce..." O
Matce pieśń, to pieśń przez łzy, to pieśń bez słów... To
cały świat, dziecinnych lat, wskrzeszonych znów... To
Matko sny, że jesteś znów tak blisko... Jak
wówczas gdy klęczałaś nad kołyską... Za serce twe i
świętość warg i dobroć rąk... Jak śpiewać pieśń u twoich
nóg bym cicho kląkł... I wybrałbym najświętsze z
wszystkich słów i rzekłbym: Matko... I zmilkłbym
znów o tobie pieśń, to pieśń bez słów...
Przychodzą
w życiu dni powodzi, Gdy wszystko zdradza nas i zawodzi... Gdy
pociąg szczęścia w dal odchodzi... Gdy wraca zło do wiary
twierdz... Gdy grunt usuwa się jak kładka... Jest
wtedy ktoś kto trwa do ostatka Ktoś kto nie umie zdradzić...
Matka... I serce jej, najczystsze z serc...
O
Matce pieśń, to pieśń przez łzy, to pieśń bez słów... To
cały świat, dziecinnych lat, wskrzeszonych znów... To
Matko sny, że jesteś znów tak blisko Jak
wówczas gdy klęczałaś nad kołyską... Za serce twe i
świętość warg i dobroć rąk... Jak śpiewać pieśń u twoich
nóg bym cicho kląkł I wybrałbym najświętsze z
wszystkich słów i rzekłbym: Matko... I zmilkłbym
znów o Tobie pieśń, to pieśń bez słów ... Dziękuję
Ci Kochana Mamo za to, że mnie bardzo kochasz.
Twój
uśmiech otwarłaś dla mnie, zamknęłaś w sercu każdy smutek.
Dziś
moje serce mówi: dziękuję Mamo za Twa miłość.
Ona
pozostanie jak światło na całe moje życie.
Jan Paweł II |
*** Testament
Jana
Pawła II wzorowany był na testamencie papieża Pawła VI. Pierwszy wpis w
testamencie jest datowany na 6 marca 1979, a ostatni na 18 marca 2000
roku. Poszczególne wpisy powstawały w czasie papieskich
rekolekcji. Dokument jest napisany po polsku i zawiera między innymi
polecenia dotyczące jego pochówku oraz prywatnych
zapisków. Testament odczytali kolegium kardynałów
po
śmierci Jana Pawła II kamerling Eduardo Martínez Somalo i
kardynał Joseph Ratzinger (późniejszy papież). Został
opublikowany po polsku i po włosku 7 kwietnia 2005.
*** |
| TESTAMENT
JANA PAWŁA II Testament z dnia 6.III.1979
r. (i dodatki późniejsze) W Imię
Trójcy
Przenajświętszej. Amen. „Czuwajcie,
bo nie wiecie, kiedy Pan wasz
przybędzie” (por. Mt 24, 42) – te słowa
przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi
wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę,
aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie
do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko,
również i tę chwilę oddaję w ręce Matki mojego Mistrza:
Totus Tuus. W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i
Wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje
powołanie. W tych Rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a
także mój Naród i całą ludzkość. Wszystkim
dziękuję. Wszystkich proszę o przebaczenie. Proszę także o modlitwę,
aby Miłosierdzie Boże okazało się większe od mojej słabości i
niegodności. W czasie rekolekcji przeczytałem raz jeszcze testament
Ojca Świętego
Pawła VI. Lektura ta skłoniła mnie do napisania niniejszego testamentu.
Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby
zadysponować. Rzeczy codziennego użytku, którymi się
posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić.
Proszę, ażeby nad tymi sprawami czuwał Ks. Stanisław,
któremu dziękuję za tyloletnią wyrozumiałą
współpracę i pomoc. Wszystkie zaś inne podziękowania
zostawiam w sercu przed Bogiem Samym, bo trudno je tu wyrazić.
Co do pogrzebu, powtarzam te same dyspozycje, jakie wydał Ojciec Święty
Paweł VI. (dodatek na marginesie: Grób w ziemi, bez
sarkofagu. 13.III.1992). O miejscu niech zdecyduje Kolegium
Kardynalskie i Rodacy.
„Apud Dominum Misericordia et copiosa apud Eum
redemptio” Jan Paweł pp. II
Rzym,
6.III.1979. Dopiski późniejsze Po
śmierci proszę o Msze Święte i modlitwy.
5.III.1990.
Wyrażam najgłębszą ufność, że przy całej mojej słabości
Pan udzieli mi
każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego Woli wszelkim
zadaniom, doświadczeniom i cierpieniom, jakich zechce zażądać od swego
sługi w ciągu życia. Ufam też, że nie dopuści, abym kiedykolwiek przez
jakieś swoje postępowanie: słowa, działanie lub zaniedbanie działań,
mógł sprzeniewierzyć się moim obowiązkom na tej świętej
Piotrowej Stolicy.
24.II. – 1.
III.1980. Również w ciągu tych rekolekcji
rozważałem prawdę o
Chrystusowym kapłaństwie w perspektywie owego Przejścia, jakim dla
każdego z nas jest chwila jego śmierci. Rozstania się z tym światem
– aby narodzić się dla innego, dla świata przyszłego,
którego znakiem decydującym, wymownym jest dla nas
Zmartwychwstanie Chrystusa.
Odczytałem więc zeszłoroczny zapis mojego testamentu, dokonany
również w czasie rekolekcji –
porównałem go z testamentem mojego wielkiego Poprzednika i
Ojca Pawła VI, z tym wspaniałym świadectwem o śmierci chrześcijanina i
papieża – oraz odnowiłem w sobie świadomość spraw, do
których sporządzony przeze mnie (w sposób raczej
prowizoryczny) ów zapis z 6.III.1979 się odnosi.
Dzisiaj pragnę do niego dodać tylko tyle, że z możliwością śmierci
każdy zawsze musi się liczyć. I zawsze musi być przygotowany do tego,
że stanie przed Panem i Sędzią – a zarazem Odkupicielem i
Ojcem. Więc i ja liczę się z tym nieustannie, powierzając ów
decydujący moment Matce Chrystusa i Kościoła – Matce mojej
nadziei.
Czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i
niespokojne. Trudna także i nabrzmiała właściwą dla tych
czasów próbą – stała się droga
Kościoła, zarówno Wiernych jak i Pasterzy. W
niektórych krajach, (jak np. w tym, o którym
czytałem w czasie rekolekcji), Kościół znajduje się w
okresie takiego prześladowania, które w niczym nie ustępuje
pierwszym stuleciom, raczej je przewyższa co do stopnia bezwzględności
i nienawiści. Sanguis Martyrum – semen Christianorum. A
prócz tego – tylu ludzi ginie niewinnie, choćby i
w tym kraju, w którym żyjemy...
Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje,
kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i pasterzowanie. W życiu
i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć,
ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy.
Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy,
której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia
rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i
ludów (wśród nich serce w szczególny
sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla
osób, które szczególnie mi powierzył
– dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego.
Niczego więcej nie pragnę dopisać do tego, co napisałem przed rokiem
– tylko wyrazić ową gotowość i ufność zarazem, do jakiej
niniejsze rekolekcje ponownie mnie usposobiły. Jan Paweł pp.
II 5.III.1982. W ciągu tegorocznych
rekolekcji przeczytałem (kilkakrotnie) tekst
testamentu z 6.III.1979. Chociaż nadal uważam go za prowizoryczny
(nieostateczny), pozostawiam go w tej formie, w jakiej istnieje.
Niczego (na razie) nie zmieniam, ani też niczego nie dodaję, gdy chodzi
o dyspozycje w nim zawarte.
Zamach na moje życie z 13.V.1981 w pewien sposób potwierdził
słuszność słów zapisanych w czasie rekolekcji z 1980 r.
(24.II – 1.III).
Tym głębiej czuję, że znajduję się całkowicie w Bożych Rękach
– i pozostaję nadal do dyspozycji mojego Pana, powierzając
się Mu w Jego Niepokalanej Matce (Totus Tuus). Jan Paweł pp.
II 5.III.1982. Ps. W związku z
ostatnim zdaniem testamentu z 6.III.1979 (przyp. red.:
o miejscu pogrzebu) „niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i
Rodacy” – wyjaśniam, że mam na myśli Metropolitę
Krakowskiego lub Radę Główną Episkopatu Polski –
Kolegium Kardynalskie zaś proszę, aby ewentualnym prośbom w miarę
możności uczynili zadość. 1.III.1985 (w czasie
rekolekcji): Jeszcze – co do zwrotu
„Kolegium Kardynalskie i
Rodacy”: „Kolegium Kardynalskie” nie ma
żadnego obowiązku pytać w tej sprawie
„Rodaków”, może jednak to uczynić, jeśli
z jakichś powodów uzna za stosowne. JPII
Rekolekcje jubileuszowego roku 2000 (12–18.III.)
(do testamentu)
1. Kiedy w dniu 16 października 1978 konklawe kardynałów
wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział
do mnie: „zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić
Kościół w Trzecie Tysiąclecie”. Nie wiem, czy
przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co
wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek,
który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki
Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego
zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. „Zwycięstwo,
kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję”
– zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego
Poprzednika kard. Augusta Hlonda.
W ten sposób zostałem poniekąd przygotowany do zadania,
które w dniu 16 października 1978 r. stanęło przede mną. W
chwili, kiedy piszę te słowa jubileuszowy Rok 2000 stał się już
rzeczywistością, która trwa. W nocy 24 grudnia 1999 r.
została otwarta symboliczna Brama Wielkiego Jubileuszu w Bazylice św.
Piotra, z kolei u św. Jana na Lateranie, u Matki Bożej Większej
(S.Maria Maggiore) – w Nowy Rok, a w dniu 19 stycznia Brama
Bazyliki św. Pawła „za murami”. To ostatnie
wydarzenie ze względu na swój ekumeniczny charakter
szczególnie zapisało się w pamięci.
2. W miarę jak Rok Jubileuszowy 2000 posuwa się naprzód, z
dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc, zamyka się za nami dwudziesty
wiek, a otwiera wiek dwudziesty pierwszy. Z wyroków
Opatrzności dane mi było żyć w tym trudnym stuleciu, które
odchodzi do przeszłości, a w roku, w którym wiek mego życia
dosięga lat osiemdziesięciu („octogesima
adveniens”), należy pytać, czy nie czas powtórzyć
za biblijnym Symeonem „Nuncdimittis”?
W dniu 13 maja 1981 r., w dniu zamachu na Papieża podczas audiencji na
placu św. Piotra, Opatrzność Boża w sposób cudowny ocaliła
mnie od śmierci. Ten, który jest jedynym Panem Życia i
śmierci, sam mi to życie przedłużył, niejako podarował na nowo. Odtąd
ono jeszcze bardziej do Niego należy. Ufam, że On Sam pozwoli mi
rozpoznać, dokąd mam pełnić tę posługę, do której mnie
wezwał w dniu 16 października 1978. Proszę Go, ażeby raczył mnie
odwołać wówczas, kiedy Sam zechce. „W życiu i
śmierci do Pana należymy ... Pańscy jesteśmy” (por. Rz 14,
8). Ufam też, że dokąd dane mi będzie spełniać Piotrową posługę w
Kościele, Miłosierdzie Boże zechce użyczać mi sił do tej posługi
nieodzownych.
3. Jak co roku podczas rekolekcji odczytałem mój testament z
dnia 6.III.1979. Dyspozycje w nim zawarte w dalszym ciągu podtrzymuję.
To, co wówczas, a także w czasie kolejnych rekolekcji
zostało dopisane, stanowi odzwierciedlenie trudnej i napiętej sytuacji
ogólnej, która cechowała lata osiemdziesiąte. Od
jesieni roku 1989 sytuacja ta uległa zmianie. Ostatnie dziesięciolecie
ubiegłego stulecia wolne było od dawniejszych napięć, co nie znaczy, że
nie przyniosło z sobą nowych problemów i trudności. Niech
będą dzięki Bożej Opatrzności w sposób szczególny
za to, że okres tzw. zimnej wojny zakończył się bez zbrojnego konfliktu
nuklearnego, którego niebezpieczeństwo w minionym okresie
wisiało nad światem.
4. Stojąc na progu trzeciego tysiąclecia „in medio
Ecclesiae”, pragnę raz jeszcze wyrazić wdzięczność Duchowi
Świętemu za wielki dar Soboru Watykańskiego II, którego wraz
z całym Kościołem – a w szczególności z całym
Episkopatem – czuję się dłużnikiem. Jestem przekonany, że
długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw,
jakimi ten Sobór XX wieku nas obdarował. Jako Biskup,
który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do
ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim,
którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani.
Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej
wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego pontyfikatu.
„In medio Ecclesiae” ... od najmłodszych lat
biskupiego powołania – właśnie dzięki Soborowi –
dane mi było doświadczyć braterskiej wspólnoty Episkopatu.
Jako kapłan Archidiecezji Krakowskiej doświadczyłem, czym jest
braterska wspólnota prezbiterium –
Sobór zaś otworzył nowy wymiar tego doświadczenia. 5. Ileż
osób winien bym tutaj wymienić? Chyba już większość z nich
Pan Bóg powołał do Siebie – Tych,
którzy jeszcze znajdują się po tej stronie, niech słowa tego
testamentu przypomną, wszystkich i wszędzie, gdziekolwiek się znajdują.
W ciągu dwudziestu z górą lat spełniania Piotrowej posługi
„in medio Ecclesiae” doznałem życzliwej i jakże
owocnej współpracy wielu Księży Kardynałów,
Arcybiskupów i Biskupów, wielu
kapłanów, wielu osób zakonnych – Braci
i Sióstr – wreszcie bardzo wielu osób
świeckich, ze środowiska kurialnego, ze strony wikariatu Diecezji
Rzymskiej oraz spoza tych środowisk.
Jakże nie ogarnąć wdzięczną pamięcią wszystkich na świecie
Episkopatów, z którymi spotykałem się w rytmie
odwiedzin „ad limina Apostolorum”? Jakże nie
pamiętać tylu Braci chrześcijan niekatolików? A rabina
Rzymu? I tylu innych przedstawicieli religii pozachrześcijańskich? A
ilu przedstawicieli świata kultury, nauki, polityki, środków
przekazu?
6. W miarę, jak zbliża się kres mego ziemskiego życia, wracam pamięcią
do jego początku, do moich Rodziców, Brata i Siostry
(której nie znałem, bo zmarła przed moim narodzeniem), do
wadowickiej parafii, gdzie zostałem ochrzczony, do tego miasta mojej
młodości, do rówieśników, koleżanek i
kolegów ze szkoły podstawowej, z gimnazjum, z uniwersytetu,
do czasów okupacji, gdy pracowałem jako robotnik, a potem do
parafii w Niegowici, i krakowskiej św. Floriana, do duszpasterstwa
akademickiego, do środowiska ... do wielu środowisk ... w Krakowie, w
Rzymie ... do osób, które Pan mi
szczególnie powierzył – wszystkim pragnę
powiedzieć jedno: „Bóg Wam zapłać”!
„In manus
Tuas, Domine, commendo spiritum meum”. A.D.
17.III.2000. |